Radio Parada 96 FM Praca Opinie Oferty Pracy Rekrutacja

Radio Parada 96 FM Praca Opinie Oferty Pracy Rekrutacja. Ewa Kubasiewicz. Justyna Kubasiewicz. Krzysztof Kubasiewicz Instagram GoWork

Rodzinka Kubasiewicz

AKTUALNIE TA SEKCJA JEST W BUDOWIE
W niedalekiej przyszłości pojawią się opisy

STAY TUNED !


Ewa Kubasiewicz (prezes)


Ewa Kubasiewicz Radio Parada Łódź

Ewa Kubasiewicz – ur. 22.11.1955 r. Matka Justyny i młodego Krzysztofa. Z zawodu pielęgniarka. Prezes Radiopsychiatryka Parada. Kobieta bardzo wulgarna, cierpiąca na niezdiagnozowaną chorobę psychiczną i/lub ostrą menopauzę, co objawia się agresją słowną w stosunku do pracowników swojego radiopsychiatryka. Regularnie znęca się na nich psychicznie, wrzeszcząc na nich, ubliżając im i wyzywając ich od debili, idiotów itp. co skutkuje szybkimi odejściami z pracy. Kulturą osobistą i poziomem intelektualnym bliżej jej do lumpiary z meliny, i tak się właśnie zachowuje. Ciężko powiedzieć, jakie jest podłoże, geneza i motywy takiego zachowania w stosunku do pracowników swojego radiopsychiatryka. Być może przyczyną jest przemoc domowa, której kiedyś doświadczyła ze strony swojego byłego męża Krzysztofa, a jest on dokładnie tak samo chamowaty, wulgarny i agresywny również w stosunku do kobiet. Założycielka wielu fikcyjnych firm-widmo, w których wraz ze swoją mamicórką Justyną Kubasiewicz zajmuje się kombinatorstwami. Krętactwa Ewy Kubasiewicz sięgają początku lat dziewięćdziesiątych, jeszcze przed powstaniem Radia Parada, gdy założyła firmę PPHU Image, mającą zajmować się handlem ciuchami i kosmetykami, co nie wypaliło. Wynajęła od miasta kilka lokali, za wynajem których w ogóle nie płaciła przez 9 lat, jednocześnie wynajmując je innym podnajemcom, i biorąc od nich pieniądze za wynajem. Naraziła tym samym miasto Łódź na straty rzędu kilku milionów złotych. Mimo starań wielu prawników, zaległych pieniędzy za wynajem nie udało się odzyskać. Dlaczego? Ponieważ państwo Kubasiewicz byli zagorzałymi zwolennikami SLD, a Radio Parada było tubą propagandową dla ówczesnego rządu RP. Na antenie Radia Parada bardzo częstym gościem był ówczesny premier Leszek Miller. Obecnie Ewa Kubasiewcz robi wrażenie zagorzałej zwolenniczki aktualnego rządu PiS – wyraźnie słychać to w jej porannych programach „Forum Radia Parada” - „słodzi” łódzkim politykom Prawa i Sprawiedliwości, niby popierając działania PiS, jednak nie dajcie się nabrać! To tylko udawanie! Ma to na celu wyłącznie przykrycie swoich przekrętów, w myśl zasady „Posłodzimy im, udostępnimy antenę, więc nie zainteresują się naszym kombinatorstwem.”










Justyna Kubasiewicz (mamicórka)


Justyna Kubasiewicz Radio Parada Łódź

Justyna Kubasiewicz – ur. 20.03.1985 mamicórka Ewy i Krzysztofa Kubasiewicz. Absolwentka „dziennikarstwa” na WSHE, czyli jednej z wielu prywatnych pseudoszkół w Łodzi, które jest w stanie ukończyć wraz z papierkiem praktycznie każdy, kto tylko regularnie płaci czesne, a nie jak na normalnych, prawdziwych uczelniach, tylko ci którzy coś naprawdę umieją. Dziewczyna bardzo prosta. Mimo wieku nadal bardzo dziecinna i uboga intelektualnie. Bez jakichkolwiek zainteresowań czy hobby. Bardzo mocno uzależniona od Internetu, a dokładnie od Facebooka i Instagrama. Praktycznie nie rozstaje się ze swoim iPhonem, i prawie całe dnie przesiaduje na instagramie, robiąc i wrzucając tam swoje zdjęcia na poziomie dziecka w wieku co najwyżej 12 lat, jak te w przykładzie powyżej, oraz lajkując i komentując wszystko co podejdzie pod palca na ekranie iPhona, z czego komentowanie ogranicza się w zdecydowanej większości do wstawiania jedynie szeregu kolorowych emotikonów jak u małego dziecka. Zdolność pisania sensownych komentarzy chyba u niej jeszcze się nie rozwinęła, bo ogranicza się do wpisania czasami jednego lub zbitki trzech słówek.

Mamicórka Justyna Kubasiewicz jest osobą niezdolną do normalnego funkcjonowania w normalnym świecie i nadal trzyma się kiecki swojej mamy, gdyż jej rodzice nie poświęcali jej zbyt wiele czasu na wychowywanie, a jedynie wszystko dawali pod nos, dlatego też mamicórcia Justyna ma dwie lewe ręce, nie potrafi samodzielnie zrobić prawdziwego obiadu z podstawowych składników i nic nie wie o życiu, nie potrafi samodzielnie funkcjonować w realnym świecie i samodzielnie zarabiać pieniędzy, gdyż od dziecka jest przyzwyczajona jedynie do tego, że pieniądze dostaje się od rodziców. Kiedy była nastolatką, to dostawała co tydzień od mamy kieszonkowe większe, niż pracownicy radia zarabiali na miesiąc. W 2011 roku mamicórcia Justyna została wciągnięta przez swoją mamę do „pracy” w radiu, gdzie „wykonuje” prace pozorowane, gdyż prawdziwą pracą tego nazwać nie można. Mamusia dopisała ją jako udziałowca do działalności w swoim Radiu Parada, oraz do stworzonych przez siebie fikcyjnych firm-widmo, gdzie zajmuje równie fikcyjne stanowiska. W siedzibie Radia Parada „praca” mamicórci w zdecydowanej większości polega na przesiadywaniu na Instagramie. Mamicórci Justyny nigdy nie usłyszycie na antenie Radia Parada. Jego prezesowa - mama najprawdopodobniej jest w pełni świadoma rzeczywistych możliwości intelektualnych swojej córki, dlatego też chcąc uniknąć katastrofy i ogólnej kompromitacji wśród słuchaczy, trzyma swoją latorośl z dala od mikrofonu, w przeciwieństwie do swojego synalka Krzysztofa, który od czasu do czasu pojawia się na antenie z odtwarzanych audycji, które wcześniej nagrano i zmontowano. Mamicórcia Justyna nie zna wartości pieniądza. Wszystko co „zarobi”, a w zasadzie dostaje od mamusi, bezmyślnie przetraca na głupoty, czy włóczenie się po spelunach, w których to upija się alkoholem pod różnymi postaciami i zadaje się z szemranym towarzystwem, a które to normalny człowiek omija z daleka. Mamusia od czasu do czasu „spuszcza z łańcucha” swoją mamicórcie, pozwalając jej powłóczyć się z koleżankami po dziwnych miejscach. Jeśli chodzi o damską modę, to mamicórcia ma specyficzny gust – albo obwiesza się jak choinka na Wigilię, albo ubiera się w strój prostytutki, w którym to odwiedza duże skupiska ludzi takie jak łódzka Manufaktura, czy OFF Piotrkowska, gdzie dodatkowo eksponuje się niczym doświadczona, zawodowa prostytutka, eksponująca swoją atrakcyjność seksualną, celem skuszenia potencjalnego klienta z zasobnym portfelem. Nie wiem, jaki cel w tym ma mamicórcia Justynka, ale identyczne opinie na jej temat mają też jej bliscy znajomi. Aby to uzmysłowić czytelnikom, poniżej przedstawiam zagadkę „Znajdź Justynkę wśród prostytutek”. Jest tam wmieszanych kilka zdjęć Justyny, ale nie powiem ile:


Justyna Kubasiewicz Radio Parada Łódź

Nie wiem, ilu osobom osobiście nie znającym Justyny udało się odnaleźć jej zdjęcia, bo wszystkie są do siebie bardzo podobne. Trzeba się wykazać nie lada głupotą, aby tak się „ubrać” i paradować publicznie po ulicy, ale nie zapominajmy, że Justyna w temacie rozumu nadal stoi na etapie wczesnej nastolatki, więc nie jest świadoma tego co robi. I takie opinie mają między innymi również jej najbliźsi znajomi, który znam osobiście i którzy opowiadali mi o niej (i nadal opowiadają) wiele rzeczy. I nie są to tylko jej "zazdrosne koleżanki", ale również ludzie z kręgu tak zwanych osób poważnych... To co opowiadają po prostu przeraża! Patologia! Mamusia nawet nie wie, co jej "grzeczna" pociecha wyrabia, gdy jest poza domem, a mamusia tak bezgranicznie ufa swojej córuni. Ogólnie podsumowując: Justyna Kubasiewicz, zwana potocznie przez nas i ludzi „z otoczenia” mamicórką, to dziewucha bardzo prosta, pusta jak bęben, istniejąca tylko i wyłącznie dzięki pieniążkom do mamusi. Strasznie rozpuszczona i głupiutka. Ciekawe, co na to mamusia Ewa?













Krzysztof Kubasiewicz (synalek)


Krzysztof Kubasiewicz Radio Parada Łódź

Krzysztof Kubasiewicz – ur. 25.08.1998 r. Synalek Ewy i Krzysztofa Kubasiewiczów. Wychowany bezstresowo młody chuligan, który odziedziczył najgorsze cechy po swoim ojcu. Od dziecka popalający papieroski, i mający popęd do alkoholu, a być może i nawet do środków psychoaktywnych. Słynący z rozrabiania w szkole ile wlezie, oraz podduszania kolegów w gimnazjum, co skutkowało przyjazdem pogotowia do pokrzywdzonych przez młodego synalka. Tak jak starsza siostrzyczka Justyna, bezmyślnie przetracający pieniążki, które dostaje od mamusi, a przetraca je głównie na alkoholowe melanże z kolegami. Od niedawna słyszany od czasu do czasu na antenie Radia Parada, w przeciwieństwie do swojej siostrzyczki. Widać prezesowa-mamusia też zagoniła nieroba do „pracy” tak jak siostrzyczkę, no bo ile można się tylko opieprzać po mieście i spelunach. Podsumowując: Taki tam "grzeczny chłopak". "Wzór" godny naśladowania przez rówieśników. Mamusia Ewa Kubasiewicz może być dumna ze swojej pociechy!



Krzysztof Justyna Kubasiewicz Radio Parada Łódź












Krzysztof Kubasiewicz (były mąż Ewy, ojciec)


Krzysztof Kubasiewicz Radio Parada Łódź

Krzysztof Kubasiewicz – ur. 24.12.1948 roku.
Ojciec Justyny i młodego Krzysztofa. Były mąż Ewy Kubasiewicz.
Z zawodu ginekolog. Były radny SLD w Sejmiku Wojewódzkim.
Teoretycznie ten „człowiek”, a w zasadzie należy mówić o
nim kreatura człekokształtna ze względu na to, co robi i jak
się zachowuje, teoretycznie powinien być wymieniony na początku
tej listy zaraz po swojej byłej żonie, ale że od około 2011
roku nie jest już w żaden sposób związany z funkcjonowaniem
Radia Parada, bo został z niego „wydymany” i okradziony
przez byłą żonę i córkę Justynę, to omawiamy go na końcu.
Tym bardziej, że od początku istnienia radia Parada gnoił i znęcał
się wraz z Ewą na pracownikach tego radiopsychiatryka.

Krzysztof Kubasiewicz to człowiek bardzo wulgarny i chamowaty.
Ubliżający wszystkim dookoła, nie oszczędzając nawet kobiet,
potrafiący kierować groźby pobicia. Stary komuch. Wielokrotny
wyrokowiec. W jego ślady idzie jego omówiony wyżej synalek
Krzysztof. Tak jak nie szanuje innych ludzi, tak samo nie szanuje
zwierząt – w latach 2009-2011 całą Polską wstrząsnęły
zdjęcia jego zaniedbanych koni arabskich w jego prywatnej
stadninie w Prądzewie w gminie Łęczyca. Przypomnijmy, że
koszmarne warunki, jakie panowały w stadninie w Prądzewie pod
Łęczycą, ujawnili przedstawiciele Pogotowia i Straży dla
Zwierząt z Trzcianki. Byli wstrząśnięci, gdy zobaczyli
zarobaczone, wygłodniałe, wyczerpane z bólu i strachu konie.
Zwierzęta grzęzły w odchodach. Ewakuowano ponad 50 koni, z których
10 w najgorszym stanie odebrano właścicielowi w trybie
administracyjnym. Niektóre obrażenia spowodowane były
kantarami, które nie były dostosowane do wielkości głów koni.
Zwierzęta cierpiały, ponieważ nie mogły swobodnie otwierać
pysków i jeść. Niestety, Krzysztof Kubasiewicz za swój czyn
dostał jedynie 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 5 lat,
oraz 40 tysięcy złotych grzywny i 4,2 tys. zł kosztów sądowych.

Ciężko powiedzieć, czy jego była żona Ewa odziedziczyła
swoje zachowanie po byłym mężu, czy może na odwrót. A może
tak się po prostu dobrali.